Tag: roboty (Page 1 of 2)

Literat przegląda Internet #122

Tydzień pod znakiem książek! Jeżeli jeszcze nie nabyliście najnowszego pakietu ArtRage, to zróbcie to jak najszybciej! Jest tam najnowsza książka Łukasza Orbitowskiego! Exodus zapowiada się świetnie, być może nawet lepiej, niż Szczęśliwa ziemia.

Świt robotów?

Kryptowaluty, miłość, podryw i współczesność.

Młodzi Amerykanie nie uprawiają seksu! Co z tego wyniknie? I skąd ta niechęć?

Dwa trudne lata w Facebooku.

Skąd tyle goliznyAltered Carbon?

Steampunkowi niewolnicy

Zdarza się, że przeoczą premierę jakiejś interesującej książki. Napełnia mnie to dziwnym niepokojem – w świecie, w którym ciągle jestem informowany o absolutnie wszystkim, czemuś uda się umknąć? Potem dociera do mnie, że to zwykły pozór, bo propozycjami rządzą algorytmy. Niestety, do dziś nie wiem dlaczego, zdecydowały, że książka garściami cierpiąca ze steampunku, która na dodatek porusza kwestię człowieczeństwa, na pewno mnie nie zainteresuje. Na szczęście zachowałem odrobinę czujności.

Mam taki dziwny nawyk, że wciąż czytam niektóre newslettery, w szczególności sklepów, w których od premii do premii coś zamawiam. Robiąc porządek w swojej cyfrowej skrzynce pocztowej, trafiłem na krótką informację o książce Mechaniczny Iana Tregillisa. Jest to pierwszy to serii Wojny alchemiczne i po jego lekturze muszę przyznać, że z niecierpliwością wyczekuję na kolejne. Autor podszedł do steampunku w sposób interesujący, odświeżający, uniknął rozwiązania w stylu „znamy to wszyscy, do tej pory nam smakowało, więc odgrzewamy po raz kolejny”. Na dodatek świadomy jest ograniczeń steampunku i w brawurowy sposób je rozsadza. Mechaniczny jest dla mnie powiewem świeżości, czymś interesującym i ciekawym w całkowicie bezbarwnym oraz wielokrotnie zmarnowanym świecie steampunku.

Osią fabularną książki Iana Tregillisa jest kwestia człowieczeństwa. Autor projektuje alternatywną historię, w której ludzie korzystają ze sztucznej inteligencji stworzonej dzięki wysiłkom alchemików. Epoka pary, statki powietrzne, brud na ulicach oraz wszechobecni klakierzy. Steampunkowe odpowiedniki robotów, obdarzone inteligencją, ale pozbawione duszy. Dzięki czemu ludzie mogą traktować ich jako niewolników, jako bezwolne narzędzia, którymi można pomiatać oraz wykorzystywać do granic możliwości. Jednak zdarza się, że jakiś klakier się zbuntuje, zerwie ograniczenia i będzie próbował udowodnić to, że może sam o sobie stanowić. Wtedy dochodzi do egzekucji, właśnie tak rozpoczyna się Mechaniczny. Stopienie klakiera, ukaranie go za zerwanie ograniczających więzów. Pojawia się coś jeszcze, krzyk świadomości, który odbierają wyłącznie inne steampunkowe roboty.

Problem sztucznej inteligencji to tylko część tematów poruszanych w Mechanicznym. Ian Tregillis pokazuje także polityczne manipulacje, przekupywanie najbogatszych oraz niemoralne kontrolowanie ludzi. Alchemicy okazują postaciami mającymi wiele starannie ukrytych tajemnicy. Wiele z nich mogłoby zburzyć ustalony porządek świata, dlatego muszą pozostawać w cieniu. Dlatego książka ma ciężką atmosferę, a autor tak układa narrację, aby czytelnik chciał sięgnąć po kolejne tomy, po prostu nie odkrywa wszystkich kart. Samo zakończenie wskazuje na to, że Mechaniczny jest dopiero początkiem wielkiej intrygi, która zatrzęsie światem przedstawionym, szczególnie ustalonym porządkiem.

Walka o wolność klakierów, bunt, morderstwa oraz bardzo wyrafinowane zamachy. Mechaniczny to porządny kawał literatury. Pozycja obowiązkowa dla osób poszukujących steampunkowych ciekawostek.

Technologiczne bezrobocie?

Postępująca robotyzacja naszego otoczenia, to jeden z tematów, któremu poświęcam stosunkowo dużo czasu. Wynik przypadkowej fascynacji, rykoszet badań naukowych nad fantastyką naukową. Zacząłem na ten temat czytać, oglądać różnego rodzaju materiały i nagle zrozumiałem, że roboty zajmują w naszym życiu coraz więcej miejsca. A fantastyka naukowa zna setki narracji opowiadających o chwili, w której sztuczna inteligencja postanowi wyeliminować swojego twórcę.

Zmęczyła mnie fikcja. Autorzy fantastyki naukowej zazwyczaj solidnie się przygotowują, zdarzają się tacy, którzy na końcu książki dołączają całkiem przyzwoitą bibliografię, jednak mój wewnętrzny głos domagał się publicystyki. Takiej porządnej, może nawet eseju idącego w popularnonaukowym kierunku. Z przykrością muszę przyznać, że problem postępującej robotyzacji nie jest szczególnie eksploatowany w polskich mediach. Zdarzają się ciekawe artykuły na ten temat na blogach technologicznych takich jak Spidersweb lub Antyweb. Co ważne ich autorze coraz częściej zastanawiają się nad granicami postępu, nad konsekwencjami robotyzacji, zamiast ją bezkrytycznie wychwalać. Jest to istotna kwestia, ponieważ dotknie absolutnie każdego z nas. Dlatego zainteresowała mnie książka Świt robotów Martina Forda. Osoby zainteresowane problemem robotyzacji gorąco zachęcam do lektury tej pozycji. Absolutnie nie przejmujcie się określenie, że jest to książka „biznesowa”. Bliżej jej do popularnonaukowej eseistyki, najwyraźniej wykorzystywanie danych z ekonomii automatycznie uplasowało Świt robotów pomiędzy tekstami biznesowymi. Zwykła marketingowa bzdura.

Martin Ford podszedł do kwestii sztucznej inteligencji bardzo poważnie. W jego tekście wyraźnie widać solidne przygotowanie oraz opracowanie materiału. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie wykorzystanie danych historycznych, porównanie ich z aktualnymi i precyzyjne opracowanie wniosków. Jest to metoda piętnowana w postmodernizmie, ponieważ prowadzi do całościowej analizy problemu, a nie do jego częściowego ujęcia. Należy zwrócić uwagę na pokazanie robotyzacji na kilku płaszczyznach, na opis zmian w kulturze, społeczeństwie oraz ekonomii. Świt robotów to interesujący wstęp do dalszych badań, inspiracja do prowadzenia poszukiwań. Autor unika apokaliptycznego tonu, raczej stara się pokazać wpływ sztucznej inteligencji na życie ludzi. Wnioski są interesujące. Okazuje się, że roboty już teraz zastępują ludzi w pracach wymagających powtarzalności, a więc redukuję liczbę miejsc zatrudnienia w pracowników niewykwalifikowanych. Właśnie ten aspekt jest szczególnie uwypuklony w Świecie robotów. Według Martina Forda stopniowa robotyzacja wpłynie na wzrost bezrobocia. Kłóci się to z hiperoptymistycznym przekonaniem dominującym w nowoczesnym społeczeństwie – sztuczna inteligencja i roboty mają nas zbawić, a nie doprowadzić do stagnacji i upadku ekonomii oraz kultury.

Wszystkich zmęczony wychwalaniem inteligentnych domów, zegarków i telefonów zachęcam do lektury Świtu robotów. Tak szybki rozwój ma swoją drugą, znacznie bardziej mroczą, stronę, której za wszelką cenę próbują nie dostrzegać ponowoczesne społeczeństwa.

Pustkowia

Zostawmy na chwilę No Man’s Sky, te całe proceduralnie generowane światy oraz potrzebną dyskusję o tym, czy warto się napalać na takie produkcje. Sam latam i zauważyłem, że muzyka jest świetna, a to już coś. Jednak moją uwagę przykuła inna gra, również będą ca przedstawicielem gatunku niezależnego. Tylko że bez opowieści o algorytmach i wyjątkowym doświadczeniu w nazywaniu kolejnego znalezionego grzyba. Morning Men to wspaniały przykład fantastyki naukowej ze świetną grafiką.

Nie pamiętam, jak trafiłem na informacje dotyczące Morning Men. Chyba Jutjub zaproponował mi, żebym obejrzał trailer tej gry. Po prostu zamarłem. Najpierw zwróciłem uwagę na grafikę, taką komiksową, mocno inspirowaną dziełami Moebiusa. Jest to pseudonim artystyczny Jean Girauda, osoby zainteresowane filmem na pewno wiedzą o małej aferze związanej z Piątym Elementem. Alejandro Jodorowski oraz Moebius pozwali Luca Bessona za inspirowanie się (piękny eufemizm) elementami z The Incal w trakcie prac nad Piątym Elementem. Proces przegrali, a my do dzisiaj oglądamy Burce’a Willisa strzelającego do kosmitów oraz Millę Jovovich ubraną w kilka bandaży. Mam wrażenie, że coraz częściej zapominamy o takich wyjątkowych dziełach jak Azrach oraz The Incal. Oczywiście za oba odpowiada Moebius.

Dlatego, gdy obejrzałem graficzne prezentacje na stronie poświęconej Morning Men, ucieszyłem się. Autorzy sami przyznają się do komiksowych inspiracji. Obok Hellboya wymieniają Philippe’a Druilleta, którego komiksy są – delikatnie mówią – mroczne i niepokojące. Wbrew pozorom graficzna reprezentacja w przypadku budowania opowieści jest bardzo istotna. Warto na nią zwrócić uwagę, ponieważ Morning Men to gra komputerowa, a więc medium silnie wizualne. Po przeczytaniu wszystkich obecnie dostępnych materiałów odnoszę wrażenie, że ten projekt je bardzo przemyślany. Liczę na to, że jako gracz otrzymam pełnowartościową produkcję, z wyjątkową historią. Dobra fabuła nie polega na tym, że musimy ją odkrywać sami, jej istotnym elementem jest to, że rozwija się na oczach odbiorcy. Miło jest utonąć w eksploracji otwartego świata, jednak mam wrażenie, że zbudowanie solidnej linii narracyjnej w przestrzeni zamkniętej również jest interesującym wyzwaniem.

Z niecierpliwością czekam na kolejne wieści na temat Morning Men. Gra jest wyraźnie związana z fantastyką naukową, ponieważ podstawową kwestią będą relacje człowieka oraz technologii. Ostatnio zauważam coraz więcej tekstów zajmujących się tym problemem. Czyżby zaczęło nam doskwierać towarzystwo smartfonów? Internet rzeczy staje się coraz mniej atrakcyjny? Ciekawe.

Literat przegląda Internet #27

Trwa IEM w Katowicach. Jest to jedna z najważniejszych imprez esportowych i na portalach dotyczących gier komputerowych trudno przeczytać o czymś innym. Nie dziwię się, sam na zebraniu redakcyjnym naciskałem, żeby zająć się tym tematem, ale co za dużo to niezdrowo! Dlatego w przerwach oglądam muzyków grających na Hello Kitty!

Tak! Nie zwariowałem! Najpierw trafiłem na Zakka Wylde’a, który gra na gitarze z Hello Kitty…

… a potem odkryłem, że jest także zestaw perkusyjny ze słodkim kotkiem.

Zostawmy szalone wyczyny muzyków. Wróćmy do rzeczywistości, w której właśnie trwa czwarta rewolucja przemysłowa. Mercedes stawia na większą robotyzację swoich linii produkcyjnych.

Polecam wywiad Jakuba Dymka z Marcinem Zarembą, na temat tworzenia mitów politycznych. Coś do skonfrontowania narracji.

Pozostając przy wywiadach, ale wracając do muzyki – Hirek Wrona w audycji „Soul – muzyka duszy” porozmawiał z Adamem Ostrowskim (O.S.T.R) o życiu. A konkretnie o radykalnych zmianach.

Page 1 of 2

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén