Porozmawiajmy o big data. O danych. O tym co wielkie korporacje mają na nasz temat. Po żadnym pozorem nie wzruszajcie ramionami i nie mówcie, że teraz ta dyskusja nie ma znaczenia ze względu na pandemię koronawirusa. Teraz jest doskonały moment na to, aby porozmawiać na temat tego, jak wyglądają nasze cyfrowe profile. Wyobraźcie sobie świat, w którym koncerny doskonale znają wasze przyzwyczajenia, nawyki i bez problemu są w stanie opisać waszą codzienną rutynę. A potem zaczynają wpływać na wasze decyzje. Moment! Nic nie musicie sobie wyobrażać, to nasza szara codzienności.

Słyszeliście o raportach mobilności, które udostępnił Google na czas pandemii koronawirusa? Jeśli nie, to zapraszam do odwiedzenia tej strony. Obejrzyjcie wykresy, zobaczcie, jak zmieniło się nasze zachowanie. Miło ze strony Google’a prawda? Taka dobra korporacja, podzieliła się danymi, wszyscy możemy się z nimi zapoznać. Skąd Google ma takie informacje? Z historii lokalizacji, o której możecie poczytać tutaj. Jeśli macie ją włączoną, to zachęcam do sprawdzenia Waszych osi czasu w mapach Google’a. To właśnie stąd wzięły się dane zawarte w raportach mobilności.

W wielu newsach na temat tej inicjatywy Google’a mogliście przeczytać, że jest to rozwiązanie tymczasowe. Pozwolę sobie doprecyzować jedną rzecz – raporty z mobilności są publicznie dostępne na czas ogólnoświatowego zagrożenia zdrowia, historia lokalizacji dalej spokojnie będzie zbierana i przetwarzana przez algorytmy Google’a. Przez cały czas informacje o nas są mielone, nie tylko przez wielkie korporacje, ale także przez rządy. Pandemia pokazała wszystkim, jak istotne w obecnym świecie są nowe technologii, w dużej mierze korzystające z różnych form big data. Właśnie dlatego tak istotne jest to, abyśmy zaczęli się zastanawiać nie tylko nad tym, kto zbierania dane i gdzie są przechowywane, ale także, w jakim celu są przetwarzane.

Jeśli ktoś Wam powie, że robi to specjalny algorytm i zamilknie, to pytajcie dalej. Drążcie, domagajcie się informacji na temat tego, z jakich danych korzysta, jak je przetwarza, jak tworzone są wyniki jego pracy, jak są interpretowane i czy macie możliwość odwołania się. Ten ostatni element jest dość istotny, ponieważ w ten sposób możecie żądać tego, aby pracy maszyny przyjrzał się człowiek. Jedną z wielu rzeczy, o których nie mówi się w kontekście big data, jest to, że algorytmy mogą być stronnicze. Dlaczego tak się dzieje? Powodów jest mnóstwo, dlatego tak ważne jest to, aby wiedzieć, na jakim zbiorze danych była trenowana podejmująca decyzje maszyna. Może już na tym etapie pojawiła się pewna stronniczość, którą potem struktura zaczęła utrwalać?

Dlatego w przypadku przetwarzania naszych danych w trakcie trwania pandemii koronawirusa, istotne jest pytanie o to, na jakich zasadach będzie ono przebiegało. Pytajcie o to, czytajcie regulaminy, sprawdzajcie po kilka razy, co będzie działo się z waszą lokalizacją, informacjami o kontaktach, WiFi, a nawet Bluetooth.