Tag: spotify

Literat przegląda Internet #42

Kolejny tydzień na najwyższych obrotach! Sporo spraw na głowie, ale – na szczęście! – jest coraz więcej dobrych wiadomości. Pozostaje tylko znaleźć więcej czasu na lektury i będzie można spokojnie funkcjonować. Internet w dalszym ciągu działa, więc od czasu do czasu udaje mi się coś przeczytać w pracy.

Najpierw drobiazg dla fanów książek nie tylko papierowych. Na Bookrage można znaleźć, aż DWA pakiety. Jeden z fantastyką, a drugi tytułami dla miłośników historii.

Ciekawa analiza aktualnej sytuacji społecznej i politycznej w Polsce. Coś zupełnie innego od mieszanki podawanej w serwisach informacyjnych.

Dzisiaj na Spotify pojawiła się najnowsza płyta Radiohead. A zastanawialiście się kiedyś jak powstała piosenka Paranoid Android?

Naukowcy i dziennikarze… Mieszanka wybuchowa… Prawdziwy problem pojawia się, gdy zarówno badacz, jak i żurnalista reprezentują niski poziom.

Radiohead wpadło na Spotify z pewnym opóźnieniem, ale Red Hot Chilli Peppers są na czas!

Muzyczne odkrycie

Bywa, że poszukuję muzyki. Przeglądam Lasta, patrzę co mi tam proponuje Spotify i zawsze sprawdzam listę utworów z miniMAXu. Ostatni sposób jest niezawodny, bo jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby nie trafił tam na jakąś perełkę. Na coś wyjątkowo klimatyczne, może magicznego i wciągającego. Właśnie “czymś” takim stała się dla mnie płyta The Edge zespołu Deleyaman.

Na ten album trafiłem dosłownie dwa dni temu i od tamtej pory katuję się każdym kawałkiem. Płyta idealnie wkomponowała się w pierwsze jesienne dni, w specyficzne słońce i w zmieniające barwę liście. Poza tym, muza tak, jest niezwykle duszna i gęsta. Przyjemnie słucha się linii wokalu, łatwo wpada się w rytm oraz w pozostałe dźwiękowe barwy. Już dawno nie zdarzyło się, aby aż tak zafascynowała mnie jakaś płyta.

Wątpię, aby The Edge zdobyło dużą popularność. Nie trafia w swój czas, nie jest zestawem przypadkowych piosenek, ale przemyślaną konstrukcją. Od pierwszego do ostatniego utworu słychać, że jest to przemyślana konstrukcja, która wymaga od odbiorcy, aby zapoznawał się z nią według określonej kolejności. Powyrywanie poszczególnych utworów niszczy połączenia między nimi, zbija ducha całej płyty. Tutaj trzeba usiąść, skoncentrować się wyłącznie na dźwiękach i chłonąć to, co proponuje Deleyaman.

Niestety nie da się przy tym pobiegać, a słuchania w samochodzie również nie polecam. The Edge to psychodeliczna muzyka wymagająca skupienia.

Tyle. Szukać, słuchać i pamiętać, że pisać o muzyce, to jak tańczyć o architekturze.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén