Cienioryt Krzysztof Piskorski

Krzysztof Piskorski “Cienioryt”

Pewne wiadomości spadają na człowieka jak grom z jasnego nieba. Przeglądałem laureatów literackiej Nagrody im. Janusza Zajdla i zauważyłem, że w tym roku, za najlepszą powieść fantasty został uznany Cienioryt Krzysztofa Piskorskiego. Szok, niedowierzanie, zastanawianie się dlaczego tak się stało, dlaczego nie Sapkowski. Żadnej z tych emocji nie czułem. Ale zaskoczenie było spore, ponieważ o autorze nie wiedziałem nic.

A tu czytam i słyszę, że człowiek pisze rzeczy świetne, a już sam Cienioryt to powieść solidna i interesująca. W takim razie od niej postanowiłem zacząć. Tym razem zrezygnowałem z wydania papierowego. Chciałbym powiedzieć, że wolałem wykorzystać czytnik do czegoś więcej, niż tylko do zapoznawanie się z kolejnymi edycjami BookRage, ale powód był bardziej prozaiczny i mniej nowoczesny – kończy mi się miejsce na regale. A ciągle przychodzą kolejne książki do recenzji. Jak żyć?

Najlepiej czytając. Zachęcony kilka recenzjami zacząłem lekturę Cieniorytu. Spodobał mi się duszny nastrój i egzotyczny klimat. Wisienką na torcie był interesujący sposób narracji. Przez dłuższy czas zadawałem sobie pytanie: kto obserwuje głównego bohatera? Dlaczego ten genialny szermierz go nie dostrzega? Odpowiedź na to pytanie, która pojawia się w drugiej połowie książki, sprawiła, że się uśmiechnąłem i pomyślałem, że spryty człowiek z Krzysztofa Piskorskiego. Skończyłem czytać i nagle dotarło do mnie, że przeczytałem powieść dobrą, ale na pewno nie genialną.

Historia szermierza i cieni

Trudno przyczepić się do konstrukcji powieści. Fabuła jest interesująca i wciągająca, nie ma absolutnie żadnych miejsc sztucznie zszytych lub wydarzeń wstawionych na siłę. Narracja jest bardzo płynna oraz solidnie skonstruowana. Ani razu się nie nudziłem, powieść pochłonąłem w ciągu dwóch dni. Historia, którą zaproponował Krzysztof Piskorski jest przesycona interesującymi zwrotami akcji oraz opiera się na skomplikowanej siatce powiązań między bohaterami. Najciekawsze są tutaj cienie, a na drugim miejscu – szermierka.

Bardzo spodobała mi się konstrukcja świata odwróconego, świata cieni, w którym ludzie mieszkający w świetle Słońca są odbiciem istot grzejących się w świetle antySłońca. Tych odwróceń jest o wiele, wiele więcej, ale najważniejsze jest to, że są one zakorzenione w konstrukcji świata przedstawionego. Autor nie wprowadza żadnych przypadkowych aspektów, każdy element jest w pewien sposób umocowany. Wpływa to na odbiór Cieniorytu, który odbiorca zaczyna traktować jako dzieło przemyślane i dobrze napisane. Na dodatek autor, przygotowując się do pisania książki, czytał traktaty szermiercze. Dlatego w tekście znajdziemy fachowe określenia, które nie przeszkadzają w lekturze, ale wzbogacają jej treść.

Te dwa elementy sprawiają, że Cienioryt czyta się świetnie. Na dodatkową pochwałę zasługuje styl autora, którego w żadnym razie nie można nazwać przeźroczystym. Lubię gdy twórcy piszą w sposób wyrazisty, indywidualny, gdy ich teksty są ściśle związane ze słowami postaci oraz światem przedstawionym. Właśnie tak postępuje Krzysztof Piskorski. Cudowny w Cieniorycie jest brak przypadków. Odświeżona powieść płaszcza i szpady (jeden z moich ulubionych gatunków w liceum), dodatek fantasty i bardzo interesująca historia – wszystko to sprawia, że jest to powieść bardzo dobra, ale w dalszym ciągu nie genialna.

Czego brakuje?

Cienioryt można zachwalać z różnych perspektyw. Nie ma tam kiepskich postaci, fragmentów umieszczonych „na siłę”, trudno doszukać się jakichkolwiek nieścisłości. Wszystko to charakteryzuje dobrze napisaną powieść, ale nie genialną. Zabrakło elementu „wow”, czegoś co sprawi, że fabuła pozostanie na długo w pamięci, a odbiorca – z bardziej rozwiniętą wyobraźnią – będzie wymyślał sobie dalszy ciąg lub zastanawiał się nad alternatywnymi zakończeniami. Precyzyjne ułożenie jest jednocześnie zaletą oraz wadą.

Zaletą, ponieważ mówimy o powieści fantasty, a to prowadzi na teren literatury popularnej. Tam najgorsze te teksty, których struktura rozpada się już na trzeciej stronie. Na dodatek Krzysztof Piskorski odświeżył czytelnikom powieść płaszcza i szpady, gatunek powoli popadający w zapomnienie. Perfekcyjną konstrukcja zabija żywioł jakim dla mnie jest literatura. Jako odbiorca czułem się prowadzony przez narratora, aż za bardzo prowadzony. Brakuje dygresji nadających światu dodatkowych warstw, wszystko zostaje wytłumaczone i wyjaśnione. To usilne dookreślanie każdego wątku zabija genialność.

Dlatego Ciernioryt jest powieścią bardzo dobrą, ale nie wywołał on żadnego dreszczu. Przynajmniej u mnie. Nie zmienia to faktu, że warto przeczytać tę książkę. W ramach jesiennych lektur.