Tag: the umbrella academy

Akademia parasolek

Wystarczająco długo zwlekałem z podzieleniem się wrażeniami z drugiego sezonu Umbrella Academy. Wynikało to nie z tego, że zastanawiałem się nad oceną. Tylko z prozaicznej kolejki tekstów. Ułożyła się dziwnie, głównie ze względu na mój urlop i stopniowy powrót do pisania w trakcie weekendów. Aby zainaugurować powrót, postanowiłem, że zacznę od tego, co już wystarczająco długo wisi na liście. A uważam, że Umbrella Academy stanowi świetny przykład porządnej serialowo-komiksowej realizacji.

Jeśli pierwszy sezon Umbrella Academy był swoistą wycieczką po skomplikowanych rodzinnych relacjach pomiędzy osobami obdarzonymi supermocami, to kolejna odsłona serialu kontynuuje ten trend. Tylko że jeszcze bardziej go podkręca, sprawia, że postacie zmuszone są przeciwstawić się nie tylko zagrożeniu z zewnątrz, ale konieczna okazuje się także konfrontacja z wyuczonymi przekonaniami. Właśnie z tego powodu cenię sobie Umbrella Academy. W serialu trudno znaleźć nawet gram wydumanego heroizmu, nie ma nawet odrobiny pompatycznej walki Dobra ze Złem. Wspaniałe jest to, że główną osią fabularną drugiego sezonu Umbrella Academy jest przemożna chęć nierozpieprzenia wszystkiego wokół. W pewnym momencie ta motywacja staje się udziałem wszystkich należących do akademii postaci.

Na dodatek w tle mocniej zostaje zarysowany wątek dbającej o czas Komisji. Pojawia się w pierwszym sezonie. Pokazana jako moloch przesiąknięty na wskroś biurokracją. A tym razem, okazuje się, że jest to kolos na glinianych nogach. Na dodatek mocno podatny na manipulację! Papierkowa robota Komisji okazuje się być zasłoną dymną dla wielu nielegalnych działań pewnej wysoko postawionej postaci. Imię pozostawię dla siebie, aby zbyt wiele nie zdradzać. Właśnie wokół takich organizacyjnych przepychankach i matactwach kręci się cała fabuła drugiego sezonu Umbrella Academy. Każda z funkcjonujących w tym świecie przedstawionym instytucji powoli się rozpada i ukazuje swoje zdegenerowane oblicze. Dlatego o tym serialu watro także pomyśleć jako o opowieści na temat ludzi próbujących uciec przed biurokratycznym zaszufladkowaniem. Niestety, te osoby same zbyt często popełniają ten błąd i za wszelką cenę trwają we wcześniej ugruntowanych poglądach.

Ostatnią sprawą, nad którą wręcz trzeba się pochylić, jest sposób postrzegania czasu w serialu. Jeśli pojawią się kolejne sezony, to czy ta kwestia zostanie bardziej rozwinięta? Nie da się ukryć, że kolejne skoki pomiędzy epokami, jakich dokonuje Piątka i jego przybrane rodzeństwa, nie rozwiązują wszystkich problemów. Wprost przeciwnie! Okazuje się, że nawet delikatna zmiana jednego elementu sprawia, że przyszłość zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, niż bohaterowie na to liczyli. Szczególnie istotna może okazać się wiedza, jaką posiada Reginald Hargreeves. W sezonie 2 jest pewna niespodzianka, która pokazuje, jak niewiele jeszcze wiadomo na temat roli i znaczenia tej postaci.

Kolejna odsłona serialowego Umbrella Academy rozwiązuje tylko kilka zagadek, ale stawia kolejne pytania, które – przynajmniej na razie – pozostają bez odpowiedzi.

Kyle Pearce / Choices (CC BY-SA 2.0)

Obrazkowe przełożenia

W przygotowaniu mam tekst na temat najnowszego sezonu Peaky Blinders. W zasadzie jest na ukończeniu, jednak powstrzymam się z jego publikacją. Dlaczego? Do zakończenia najnowszej odsłony przygód brytyjskiego rzezimieszka zostały mi dwa odcinki. Mógłbym już coś skrobnąć, prawda? Na przykład zestawić postrzeganie władzy w Peaky Blinders oraz House of Cards. Powstrzymuje mnie moja Żona, która cały wczorajszy wieczór suszyła mi głowę o to, że nie powinien pisać o czymś, czego do końca nie widziałem. Odpuszczam, ponieważ cenię sobie spokój w domu. Obejrzę i dopiero napiszę.

A w tak zwanym międzyczasie, postanowiłem wygrzebać z mojego notatnika dawno odłożony pomysł. Jestem miłośnikiem komiksów, cenię sobie superbohaterów, lubię autorskie realizacje dziejów nowoczesny herosów, a także cenię powieści graficzne. Ze względu na tę słabość nałogowo oglądam wszystkie ekranizacje. Zarówno te filmowe, jak i serialowe. W obu przypadkach zdarzają się zarówno dobre i złe edycje. Szczególnie w tym drugim przypadku widać, że komiksowość bywa trudna do przeniesienia na filmowy język. Rozpada się, drażni nijakością, trąci mało zabawnym naburmuszeniem. Widać to szczególnie w przypadku filmów z DCU. Doskonałym przykładem jest dla mnie Liga Sprawiedliwości.

Obejrzałem raz. Nie wracam. Jest dla mnie boleśnie sztuczne, a już najbardziej drażni mnie to, że autorzy na siłę próbują podnieść jakość filmu za pomocą nędznego poczucia humoru. Czuję wstręt do takich realizacji. Nużą mnie, ponieważ odnoszę wrażenie, że koncentrują się tylko na próbie odwzorowania obrazkowych przygód. A tutaj potrzebna jest interpretacja. Przełożenie języka komiksu, na język filmu lub serialu. To nie jest tak, że nawala tutaj samo DCU. Ich bohaterowie lub historie. Wystarczy spojrzeć na Doom Patrol, który został świetnie zinterpretowany. Pokręcony, ciekawy, często babrzący się w psychice postaci. Główna narracja została podzielona na mniejsze fragmenty skupione na konkretnym bohaterze. Dzięki temu cały serial miał w sobie coś przyciągającego, intrygującego. Nie walił po mordze rzucaniem przeciwników po ścianach i laserowym wzrokiem.

Drugim dobrym przykładem solidnego przekładu jest The Umbrella Academy. Do obejrzenia na Netliksie. Inspirowane serią komiksów wydanych przez Dark Horse Comics. Wiem, że niektórzy spierają się co do zaprezentowania niektórych postaci, ale trzeba przyznać, że sama interpretacja wyszła nieźle. Osobiście nie oczekuję, że filmowa lub serialowa adaptacja będzie doskonale wierna pierwowzorowi. Wolę, gdy autorzy odrobinę w niej zamieszają, przepuszczą przez własną wrażliwość i zaprezentują tekst delikatnie odmienny do tego, co znam w obrazkowym oryginalne. Mogę się wtedy doszukiwać różnic, obserwować, jak wpłynęły one na odbiór historii, a także na dynamikę relacji pomiędzy postaciami.

W interpretacji potrzeba jest przestrzeń pozwalająca oddychać tekstom. Bez niej dochodzi od odtwórczego przekładu, wiary w to, że sensy same się przeniosą. Przykro mi, ale to nieczęsto się udaje.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén