Tag: wells

Rooners Toy Photography / Evolution (CC BY-NC-ND 2.0)

Fantastycznie!

Pojęcie fantastyczności zmienia się z czasem, a szczególnie z rozwojem gatunku. Inaczej postrzegamy to, co fantastyczne w fantasy, inaczej w science fiction. Ten drogi rodzaj popkultury jest nawet jeszcze ciekawszy. Przede wszystkim dlatego, że w fantastyce naukowej – jak sama nazwa wskazuje – dochodzi do starcia pomiędzy lotną wyobraźnią autora, a twardymi faktami naukowymi.

Świetnym przykładem może być proza Wellsa, autora uważanego za jedno z twórców gatunku. Jeżeli zestawimy ją ze współczesnym pisarstwem science fiction, to zaczyna ona trącić myszką. Wszystko to wynika z jednej rzeczy – z modelu nauki, którym posługiwał się Wells. Przykład: dla nas, oświeconych współczesnych, wszelki ezoteryzm to mrzonki źle ukształtowanego umysłu. Zapominamy o tym, że nie zawsze tak było i badana nad zjawiskami paranormalnymi były uznawane za w pełni naukowe. Taki Dracula Brama Stokera, dziś tekst z gatunku literatury grozy, ale w momencie jego publikacji, czytelnicy mogli zwracać uwagę na zupełnie inne elementy.

Rozumienie tego, co fantastyczne się zmienia. Na pewno ma to związek z ciągle postępującą nauką. Wystarczy spojrzeć na dyskusję wokół Interstellar. Pomijam jeden fakt – polscy internauci nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, stali się wybitnymi znawcami fizyki kwantowej i wszystkie błędy Christopherowi Nolanowi wytknęli. Znacznie ciekawsza jest książka Kipa Thorne’a Interstellar i nauka, która może posłuż za interesujące studium związków nauki ze sztuką. Autor tej pozycji świetnie odczarowuje niektóre elementy filmu, tłumaczy poszczególne elementy koncepcji. Po przeczytaniu tej książki warto ponownie obejrzeć dzieło Christophera Nolana.

To pozycja zmienia optykę odbioru – Interstellar staje się odrobinę bardziej naukowe, niż fantastyczne.

//Obrazek wyróżniający: Rooners Toy Photography / Evolution (CC BY-NC-ND 2.0)

 

 

A Ghost In The Machine / Michael Shaheen (CC BY-NC-ND 2.0)

Zniewoleni przez maszynę

Ostatnio czuję wyraźny pociąg do fantastyki naukowej, która realizuje pesymistyczną wizję świata. Być może, po raz kolejny, czuję się zmęczony wszechobecnym technologicznym optymizmem. Miałem szczęście w swoich poszukiwaniach i trafiłem na tekst Maszyna staje Edwarda Morgana Forstera.

To opowiadanie znajduje się w drugim tomie antologii Droga do science fiction. Cały cykl został opracowany przez Jamesa Gunna – pisarza science fiction, wykładowcy i autora interesującej książki na temat twórczości Isaaca Asimova. Sam zbiór Droga do sciecne fiction zawiera w sobie fragmenty powieści wielkich pisarzy (np. Wellsa lub Asimova), ale także twórczość tych mniej rozpoznawalnych. Właśnie tak jest w przypadku Edwarda Morgana Forstera, który przede wszystkim był angielskim modernistą. Maszyna staje jest wynikiem dyskusji z idealistyczną wizją ludzkości, której egzystencja zostaje udoskonalona przez życie w symbiozie z technologią. Forster przedstawia przyszłość w zdecydowanie mniej kolorowych barwach. James Gunn pisze:

W „Maszyna staje” Forster prowadzi, jak każe satyra, miasto przyszłości Wellsa do punktu, w którym jego obywatela tak są zależni od maszyn, że uważają życie bez nich nie tylko za barbarzyńskie, ale również niemożliwe [Gunn 41]

Interesujący jest spostrzeżenie o „barbarzyńskości” życia bez maszyny. Kultura oraz społeczeństwo w tekście Forstera są całkowicie podporządkowane technologii. To uzależnienie jest tak daleko posunięte, że wizja istnienia bez Maszyny wydaje się być całkowicie niemożliwa. Dochodzi do wyraźnego zakłamania przeszłości, poprzez pokazanie, że przodkowie bohaterów żyli jak zacofani dzicy. Dopiero konstrukcja Maszyna pozwoliła na poprawę bytowania oraz przyczyniła do się sukcesu ludzkości. Forster pokazuje, że to przekonanie jest błędne. Fascynację Maszyną porównuje do religijnego zaślepienia, które podkreśla wprowadzając Księgę Maszyny i opisuje ją w sposób następujący:

Była to Księga Maszyny. Zawierała wskazówki na każdą ewentualności. Gdy Waszti było gorąco lub zimno, miała niestrawność albo nie mogła się wysłowić, kierowała się do Księgi, która informowała ją, jak przycisk nacisnąć. Wydana została przez Komitet Centralny [Gunn 45].

Maszyna, wynalazek człowieka, całkowicie opanował swojego konstruktora. Władza tej rzeczy jest tak daleko posunięta, że został stworzony specjalny kodeks, instrukcja postępowania w konkretnych sytuacjach. Poszukiwanie rozwiązana na własną rękę jest niebezpieczne, ponieważ może prowadzić do wykluczenia ze społeczności. Zresztą nie ma najmniejszego sensu – istnieje Maszyna, a człowiek, zawsze zamknięty w swoim pokoju, może w każdej chwili skorzystać z jej pomocy. Ciągłe przebywanie w małej przestrzeni ma być niewielką ceną za wygodne, pozbawione problemów, życie. Tylko, czy jest w nim miejsce na wolność?

The Machine / Guigui-Lille (CC BY-NC-ND 2.0)

The Machine / Guigui-Lille (CC BY-NC-ND 2.0)

Forster pokazuje, że nie. Racjonalny wiek zapoczątkowany przez wynalezienie Maszyny doprowadził do całkowitego zniewolenia człowieka. Z tą różnicą, że teraz ludzie nie rządzą ludźmi, ale wszystkim włada Maszyna. W opowiadaniu Maszyna staje urasta ona do rangi bóstwa, reprezentowanego przez Komitet Centralny. Jeżeli doda się do tego stechnicyzowanego świata odrobinę religijnego kontekstu, to można tę organizację potraktować jako „technologicznych kapłanów”. „Wiedzą”, co „myśli” Maszyna. Już samo opisywanie tej relacji dziwnie brzmi. Świat przedstawiony w opowiadaniu Forstera jest w całości podporządkowany jednemu wynalazkowi. Ludzie to zwykli niewolnicy, którzy nie chcą się uwolnić. To wygodne i bezpieczne życie wydaje im się być jedynym sensownym rozwiązaniem. Forster pokazuje społeczeństwo owładnięte jedną ideą, która zostaje uznana za obowiązkową i nie podlega dyskusji, coraz bardziej się zamyka. Nie jest jednomyśle, ale bezmyślne i zmierza w kierunku zagłady. Maszyna staje to literacka forma antyutopii, której przesłanie jest jasne – nie dajmy się opanować przez technologię.

Jednak sam autor również wpadł w pułapkę idealizacji ludzkiego losu. Tekst Maszyna staje wyszedł spod pióra symbolisty w 1909 roku i był zapowiedzią negatywnego myślenia o technologii. Kwestia ta została rozwinięta w latach późniejszych, wystarczy wskazać na Nowy wspaniały świat Aldousa Huxleya, a to tylko jeden z przykładów realizacji tego tematu. Podstawowym problemem tekstu Forstera jest idealistyczna wizja naprawy ludzkości. Autor opowiadania Maszyna staje pisze:

Czułem, że ludzkość istnieje i że istnieje bez przyodziewku. Jakim sposobem mam to wytłumaczyć? Była naga – ludzkość była naga, a te wszystkie rury i przyciski, i maszynerie ani nie przyszły z nami na świat, ani nie opuszczą go razem z nami i ostatecznie nie znaczą tak znów ogromie, gdy tutaj jesteśmy [Gunn 55]

Całkowite odrzucenie technologii jako panaceum na chorobę zniewolenia? Trąci to trochę powrotem do stanu dzikości proponowanym przez Rousseau. W przypadku Forstera koncepcja ta jest bardzo naiwna, ponieważ nie bierze on pod uwagę istnienia narzędzi, które przyczyniły się do rozwoju ludzkości. Oszczep zakończony zaostrzonym krzemieniem – to forma prymitywnej technologii.

Być może postulat „powrotu do nagości”, na początku XX wieku, nie kuł w oczy, ale dzisiaj trudno to sobie wyobrazić. Żyjemy otoczeni zaawansowaną technologią. Czy jesteśmy już niewolnikami rzeczy? Mam wrażenie, że niektórzy już tak, ale nie przybrały one – jeszcze? – tak gigantycznych rozmiarów, jak Maszyna w opowiadaniu Forstera.

//Bibliografia:

E. M. Forster, Maszyna staje [w:] J. Gunn, Droga do science fiction. Od Wellsa do Heinleina, Warszawa 1986.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén