Seriale. Problem, którego nie miałem od dłuższego czasu. A wszystko przez jedną rzecz, przez ten piekielny abonament Netfliksa! I człowiek siedzi, ogląda. Dokument, serię o kulinariach, Stranger Things, Rekinado, a potem zaczyna szukać. Nagle okazuje się, że są jeszcze seriale, o których się nie słyszało, pilot był ciekawy, więc może warto sprawdzić co będzie dalej. Mam wrażenie, że coraz częściej padam ofiarą serialozy. Zaczynam oglądać i nie potrafię przestać, nawet jeżeli obraz w ogóle mnie nie wciąga. Ciągle liczę na to, że coś się zmieni.

Coś takiego przeżyłem z The Expanse. Fantastyka naukowa, interesujący kontekst, czyli Ziemia i Mars oraz konflikty w koloniach. Na dodatek wszechobecna korporacyjna kontrola, a gdzieś w tle majaczą nielegalne eksperymenty z bronią lub innym „czymś”, co jest zagrożeniem, nad którym nikt nie panuje. Frakcje się ścierają, ludzie giną, a i tak cierpią najbiedniejsi. Dystopia, w pierwszej chwili ciekawa, nawet bohaterowie są interesujący. Delikatnie szkicowane jest ich pochodzenie oraz aktualne motywacje. Niestety, wraz z trwaniem serialu jest coraz gorzej.The Expanse liczy sobie 10 odcinków, więc w weekend można spokojnie obejrzeć. W połowie, tak w okolicy szóstego epizodu, zaczęło robić się nudno. Mam wrażenie, że temat po prostu się wypalił.

Dystopie to temat nośny, szczególnie w fantastyce naukowej. Kosmos potrafi pomieścić sporo różnego rodzaju konfliktów, ale zderzenia pomiędzy postaciami oraz zwroty akcji muszą wyznaczać rytm opowieści. Wielowątkowość The Expanse jest na początku siłą tego serialu, ale potem staje się jego słabością. Twórcy wręcz nie potrafią odpowiednio podzielić uwagi widza, przez co niektóre wątki zostają potraktowane po macoszemu i tracą na istotności. The Expanse próbuje być połączeniem intrygi politycznej, kosmicznego kryminału oraz opowieści o futurystycznym rycerzu, który staje w obronie kruchej równowagi. Co jest najważniejsze? W tym miszmaszu gubi się sens całej opowieści. Od połowy The Expanse widać wyraźne spłycanie poszczególnych tematów, widoczny jest sprint w kierunku zakończenia. Tworzone cliffhangery są coraz bardziej przewidywalne, a twórcy za wszelką cenę próbują pozostawić coś na drugi sezon.

The Expanse to przykład serialu całkowicie niezdecydowanego. Trzy wątki, dziesięć odcinków, próby połączenia wszystkiego pod koniec i wymuszony cliffhanger zapraszający do drugiego sezonu. Obawiam się, że ja już podziękuję, wolę poświęcić swój czas na coś innego. The Expanse to nic innego, jak zwykła wydmuszka, która jest pięknie pomalowana. Tylko co z tego, że się tak ładnie świeci, skoro w środku jest całkowicie pusta i pozbawiona treści? Jeżeli ktoś chce zobaczyć w jaki sposób zepsuć interesujący pomysł, to powinien obejrzeć The Expanse. Innej rekomendacji nie potrafię znaleźć.