//Autor: Maciej Michalak

Drogi czytelniku! Czy wyobrażałeś sobie kiedyś baśniowy świat, w którym mógłbyś udać się, gdziekolwiek zechcesz i robić wszystko na co tylko masz ochotę (oczywiście w granicach możliwości)? Jeżeli tak, to pozycja wykreowana przez fińską markę Frozenbyte zdecydowanie powinna znaleźć się na liście gier, w które planujesz zagrać w najbliższej przyszłości.

Trine 3: Artifacts of power – bo właśnie o tej produkcji mowa – jest kontynuacją serii platformówek wydanych przez Frozenbyte odpowiednio w latach 2009 i 2011. Szczerze przyznaję, że w poprzednie części nie miałem okazji grać, ale nie mogę powiedzieć, że przez to straciłem jakąkolwiek przyjemność z rozgrywki. Nie licząc jedynie zachowania pewnej ciągłości w przygodach głównych bohaterów. Jako duży fan fantastyki, baśni, bajek i wszystkiego co się z nimi wiąże, zaraz po odpaleniu gry doznałem szoku. Takiego pozytywnego. Bardzo pozytywnego! Pierwszym elementem, który – siłą rzeczy – rzuca się w oczy jest grafika. Ekipa grafików z Frozenbyte zapewniła nam rozgrywkę w pełnym 3D z idealnie dobraną gamą kolorystyczną, a to wszystko utrzymane właśnie w klimacie baśniowym. Żeby tego było mało, dodatkowym elementem, który powoduje ogromną niechęć do oderwania się sprzed monitora jest oprawa muzyczna gry skomponowana przez Ariego Pulkkinena (odpowiedzialnego również za tło muzyczne w poprzednich częściach). Słuchając ścieżki muzycznej odniosłem wrażenie wepchnięcia do świata przedstawionego. Nastrajająca bajkowością idealnie komponuje się z tym co gracz widzi na ekranie w czasie gry. Jedynym minusem jest jej powtarzalność i stosunkowo krótki czas trwania, jednak stanowi idealne wypełnienie, a odbiorcy pozwala na jeszcze większe wciągnięcie się w grę (o tyle, o ile nie będzie dla niego stanowiła wcześniej wspomniana powtarzalność).

Trine 3 / Frozenbyte

Trine 3 / Frozenbyte

Co się tyczy samego gameplay’u. Trine 3: Artifacts of Power łączy ze sobą w sposób ciekawy elementy gier logicznych, platformowych i RPG. Jednak nie to uważam za jedno z najlepszych rozwiązań w grze. W tym miejscu wypadałoby napisać kilka słów o historii tego jak ulepszałem swój sprzęt, ale po co tracić czas na coś, co można skrócić jednym słowem – nijak. Jak na wychowanka serii Heroes of Might and Magic przystało, jeżeli gra oferuje możliwość wspólnej rozgrywki, czy to przez sieć, czy dzięki możliwości gry na „wspólnym ekranie”, czas spędzony przed ekranem robi się o wiele ciekawszym doświadczeniem. Frozenbyte zapewniło swoim odbiorcom właśnie tego typu możliwość przejścia gry. System co-op (cooperation), dzięki któremu – wraz z naszym towarzyszem – możemy przenieść się do świata pełnego zagadek logicznych i niespodzianek; pokierować przygodami trójki bohaterów Amadeusa – maga, Pontiusa – rycerza oraz Zoyi – złodziejki, a przy tym nie jesteśmy skazani na monotonny system multiplayer jaki znamy z gier MMORPG, sprawia, że grywalności gry skacze przynajmniej o jeden poziom w górę. Nie jest to jednak jedyny aspekt wpływający na przyjemność gry. Wpływa na to również możliwość przeskakiwania między postaciami, z których każda posiada inne umiejętności przydatne w różnych częściach fabuły. Dzięki temu gra nie jest aż tak monotonna.

W środowisku graczy, recenzentów i innych ważnych ludzi, którzy podejmują się wszelkiej krytyki, o Trine 3 mówi się różnie. Recenzenci krytykują fińskie studio za skrócenie czasu rozgrywki (można przejść cała grę na 100% w około 5 godzin) i pozbawienie graczy możliwości kontrolowanego rozwoju postaci. Czy w moim odczuci gra na tym traci? Bardzo możliwe. Czy sama rozgrywka jest przez to uboższa? W jakimś aspekcie na pewno, zwłaszcza biorąc pod uwagę zakończenie, którego w gruncie rzeczy nie ma. Chyba że bardzo dobrze się schowało i nikt nie umie go znaleźć(?). Nie mniej jednak gra pozostaje warta polecenia. Jest bardzo dobrym pomysłem na spędzenie sobotniego wieczoru kiedy akurat żadne inne obowiązki nas nie gonią i nikomu nie chce się ruszyć z domu. Zwłaszcza, że winter is coming. W sensie – zima idzie.

//Obrazek wyróżniający: Logo Trine 3 / Frozenbyte. Materiały pochodzą ze strony frozenbyte.com i nie podlegają licencji CC.